Bloog Wirtualna Polska
Są 937 742 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Umiesz liczyc ? Licz na siebie.

niedziela, 13 listopada 2011 4:31

Kiedy wszyscy już kończą pracę i rozchodzą się szczęśliwi do domów. Zapada zmrok i nadchodzi nocna zmiana. Do pracy przychodzi Mahmud zwany Tonym, Około 60-letni Hindus z Kenii i Roy, nie młodszy angol tak angielski jak ich natura stworzyła.

Roy pali na potęgę i cuchnie niemiłosiernie a Mahmud żuje jakieś miętowe świństwo. kiedy wsiadają mi razem do samochodu to wali mentolowymi. Do tego Mahmud chyba nie uznaje prania bo ubranko ma zwykle średnio świerze.

Takie atrakcje. Światło - Dżwięk jak na zamku w Malborku...

Ale dobra...

Cofnijmy sie do wczoraj. Godzina okolo 23:00. Trzeba policzyc koperty z kluczykami do samochodów klientow.

- Mahmud, moglbys to policzyc ?

Liczy.....

Ja tam robie swoje, papierki mi smigaja, raport za raportem, cyferki sie zgadzaja. Jest ladnie i przyjemnie.

- Mahmud ! Policzyles ? Ile jest kopert ?

- 64 !

- a na liscie ?

- 64 !

Czyli wszystko w porzadku, wszystko ok. Dokumenty do kupy. Koncowy raport zrobiony. Kopie porobione. Na koniec jeszcze tylko sprawdzic czy wszystko sie zgadza....

- Mahmuuuuuud !!

- ?

- Ile kluczykow naliczyles ?

- 64 ! Dwa razy liczylem. I Roy sprawdzal !

- Rooooy ! Ile bylo kluczykow.

- 64

- To dlaczego w pudelku jest 65  i na liscie tez 65 ?

Nie mieli pojecia. Ja tez. Wszystkie raporty od poczatku.

Minal dzien, wieczor nastepny.

Podobna sytuacja.

- Mahmud, policz kluczyki (Roy ma wolne)

- haha (pamietal wczoraj..) ok

- Juz ? Ile jest ?

Mahmud podniosl palec wskazujacy w gore, blysnal okiem i z usmiechem typu "nie zlapiesz mnie znowu" oznajmil

- 40 !

- Na liscie ?

- Tez 40 !

Pomny wczorajszego sprawdzilem.

Bylo 41. Na liscie tez.

Nie powiedzialem mu tego. Nie było sensu.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330575535,trackback

komentarze (17) | dodaj komentarz

'Allo 'Allo !

czwartek, 22 września 2011 16:28

 

Poniedziałek, ciemno już bo noc prawie, w telewizji leci nic. Oglądam bo kolorowo. Nagle sms od Czesława. "To jedziemy gdzieś ?" Moja odpowiedź w takich przypadkach jest jedna.

No to wpadł rano następnego dnia. To był już wtorek wtedy jak on wpadł. Tak, pamiętam jak dziś, wpadł we wtorek. Rano jakoś było... Kupiony w Tesco za 5 funtów album "501 miejsc wartych zobaczenia w UK" poszedł w ruch i wybór padł na szerokie plaże w Norfolk.

Przypomniało mi się, że ostatnio sprawdzałem gdzie kręcili 'Allo 'Allo! i istniało prawdopodobieństwo, że będzie to gdzieś po drodze. Było.

Trafił nam się bonus ponieważ rynek z Cafe Rene był dziedzińcem budynku, który w serialu "grał" kwaterę Niemców. Dwa w jednym więc.

Obecnie jest tam hotel i postanowiliśmy najpierw zapytać czy możemy wejść na dziedziniec i popstrykać. Zastanawiałem się czy nas nie przegonią ale nie dość, że recepcjonistka zgodziła się z uśmiechem to jeszcze odprowadziła nas na miejsce :)

Dość ciężko było poznać na którym boku kwadratowego placu znajdowała się kawiarnia. Wszystko teraz wygląda zupełnie inaczej niż w filmie choć nie sądze aby przebudowywali sam budynek. Po szczegółach elewacji doszedłem do wniosku, że witryna Cafe Rene musiała być nabudowana na oryginalną ścianę.

 

 

Według mnie zabudowana została większość ściany z białymi arkadami od samej bramy niemal po ścianę prostopadłą z czarnymi dużymi drzwiami. Zabudowanie obejmowało także piętro gdzie zasłonięto dwa okna zastępując go jednym oraz szyldem. Pozostawiono jedynie drzwi w samym rogu i te drugie obok po prawej oraz okno nad nimi. Reszta stała się witryną.

Parę zdjęć i w drogę. Po drodzę minęliśmy były obóz treningowy tzw Szczurów Pustyni ale nie stać nas było czasowo na 2 milowy spacer dookoła poligonu.

Po kilku następnych jednostkach czasu dotarliśmy na wybrzeże:

 

 

 

Standardowo i niezbyt ciekawie. Odpływ w połączeniu z zacumowanymi łódkami zawsze daje takie trochę depresyjne wrażenie.

Na dodatek cały czas deszcz wisiał w powietrzu. Co poniektóre krople docierały nawet na ziemię.

Zabraliśmy sie stamtąd dość szybko i ruszyliśmy do rezerwatu Holkham. Właściwie to ruszyliśmy gdziekolwiek bo, że dotarliśmy do rezerwatu dowiedzieliśmy się na miejscu.

 

 

Plaża miała dobre pół kilometra szerokości. Szliśmy i szliśmy i szliśmy. Dotarliśmy do wydm i z ich szczytu wreszcie można było zobaczyć morze.

 

 

I wtedy się rozpadało.

Nie było sensu iść dalej. już teraz mieliśmy jakieś 20 minut drogi powrotnej. Zawróciliśmy więc nie dochodząc do morza.

Następnym miejscem było Blakeney.

 

 

 

Niby nad morzem a morza nie widać. Tabliczki wmurowane w budynek mówiły, że czasami jednak widać:

 

 

Dla nie mówiących w lengłydżu Czesław wskazuje tabliczkę na której jest napisane: "Poziom zalania" i rok 1953. Obok były jeszcze inne tabliczki z okazji innych powodzi ale ta była najwyżej.

 

następnym punktem programu był Blakeney Point.

 

 

 

Niby na końcu miały czekać foki ale strasznie trudno się idzie po takich kamieniach :) Poza tym robiło się już późno a do domu 200 kilometrów. I na tym właściwie zakończyliśmy wtorkowy spontan.

 

Z innej beczki.

Wyobraźcie sobie rosyjskiego biznesmena w nowiutkim mercedesie-mclaren za pół miliona dolarów (11-ty najdroższy samochód na świecie). Biznesmen podjeżdża pod jedną z naszych recepcji i zostawia samochód do zaparkowania. Sam odlatuje na kilka dni w nieistotnym kierunku.

Samochód prowadziły trzy osoby. Jedna parkowała, druga przewoziła na inny parking, trzecia podwoziła go do odbioru. Pierwsza zmasakrowała przedni zderzak, druga przerysowała felgi z lewej strony, trzecia zrobiła to samo tylko ze strony prawej. Biznesmen miewał szczęśliwsze powroty. Koszt naprawy wyniósł 18 tysięcy funtów !! Pokrywa oczywiście parking. Żaden z kierowców nie dostał nawet upomnienia.

This is England jak to mówią ;)




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330387313,trackback

komentarze (16) | dodaj komentarz

Co nam dali Rzymianie ?

sobota, 10 września 2011 9:53

 

Dzień dobry,

 

Znów poczułem się wywołany do tablicy i dobrze. Zwlokłem się tedy z fotela co by wrzucić parę fotek z kraju curry pachnącym.

Wycieczkowa środa powoli wchodzi do tradycji. Jeśli tylko mam wolną. Żeby nie było zbyt łatwo, kolega Adaś z Kingsajzu też musi mieć wolne. Ma samochód a ja swój sprzedałem. Wiecie jak jest ;)

 

Tym razem wycieczka krótka ale równie fajna.

Na początek Opactwo Waverley plus okolice.

 

Okolice:

 

 

Sala kinowa :)

 

 

Poniżej urocze miasteczko Godalming gdzie atmosferę zepsuł Czesław mówiąc "mógłbyś trochę schudnąć". No zdrażnił mnie trochę bo w końcu to nie jego biznes. Żona moja czy jak ? Ja się nie przyp...lam do jego siwych włosów mówiąc "mógłbyś je zafarbować" ;) Nie interesuje mnie to i poza tym wieje gejem trochę no nie ? ;)

Swoją drogą mógłbym trochę schudnąć ;)

 

 

 

Z Godalming okrężną drogą do Farnham gdzie Sainsbury's twoim przyjacielem jest. Krótki posiłek i dalej w drogę do Chichester gdzie podobnież stacjonowali Rzymianie.

 

Jak widać na poniższym zdjęciu, trochę się spóźniliśmy. Jakieś 1600 lat.

Po Rzymskim mieście została wielka łąka:

 

 

Ogrodzona dookoła murem jak na następnym zdjęciu.

Z lotu ptaka podobno nadal widać inny odcień terenu, w miejscu gdzie przebiegały ulice. Na podstawie znalezisk sporządzono całkiem ładną wizualizację miasta. Jak na 400 r.n.e. robi wrażenie. Zdjęcia wizualizacji niet.

 

 

Mur z jednej strony jest wysoki tylko do kolan ale za to z drugiej ma jakieś 2,5-3 metry wysokości. Piszę, żebyście nie myśleli, że to jakaś taka byle popierdółka

 

I na koniec jeszcze jedno zdjęcie z Godalming tylko B&W. To samo co u góry w kolorze ale może komuś spodoba się też taka wersja.

 

 

Poniżej autor, żeby nie było, że se siedzę przy kompie, kradnę zdjęcia i wklejam do bloga pisząc głupoty ;)

 

 

PS: Czesław nie jest gejem. Ma już po prostu swoje lata i czasem musi trochę pomarudzić ;)

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330334165,trackback

komentarze (15) | dodaj komentarz

Hill 60

niedziela, 14 sierpnia 2011 10:31

 

Nie zadziwia mnie już ten kraj wcale. Do najdziwniejszych nawet zachowań ludzkich zdążyłem się już przyzwyczaić więc i pisać nie ma o czym. Zostają wycieczki do takich na przykład belgijskich parówek, co się na drodze nie potrafią zachować. belgijskich z małej napisałem specjalnie i choć wiem, że powinno byc z małej to bym i tak napisał z małej czego przykładem jest "belgiskich" (z małej) na początku tego zdania. Kuma ktoś o co mi chodzi ? Gratuluję ;)

Ale Belgia ładna jest. Zauważam to już po raz któryś. Po raz drugi dokładnie bo po raz pierwszy było bardzo brzydko, po raz drugi było ciemno i nic nie widziałem a ostatnie dwa razy jest duuuużo dużo lepiej.

Francja też jest ładna i ostatnio nie zauważyliśmy kiedy przekroczyliśmy granicę. Taka podobna. Dopiero natłok francuskich parówek na drogach teleportował nas mentalnie do innego kraju.

Dobra leję wodę jak na maturze a tu poważne sprawy czekają.

Bo dlaczego pojechaliśmy znowu do Francji i do Belgii ?

Odpowiedź jest prosta: Bo było bliżej niż do jaskini Cheddar Mana pod Bristolem. No i prom przez kanał. Mógłbym pływać w te i we wte ;) Zwłaszcza jak buja. Ale tylko trochę bo jak za bardzo to mi niedobrze ;)

 

 

Pierwszy plan to Dunkierka - Dunkirk - Dunn Kirke - Kościół na wydmach - czy jakoś tak. I przypominam, bliżej niż Bristol !

Tak serio to chciałem zobaczyć bunkry na plaży. A za bunkrami poszła myśl: a może by tak Ypres ? Ledwie 50 kilometrów dalej. Sławne (czterokrotne) pole bitwy I-szej Wojny Światowej. Miejsce gdzie pierwszy raz użyto gazów bojowych. Poszperałem w necie, obrałem strategiczne punkty wycieczki i w drogę. 

Osoby dramatu: Czesław, Krzysztof z pracy oraz skromne moi. Na poniższym zdjęciu Czesław, który jest o wiele bardziej fotogeniczny niz moi ;)

 


I dalej już oczywiście nie jest tak gładko. 

 


Ypres piekny, robimy krótki spacer, objeżdżamy je 3 razy dookoła ale nie możemy znaleźć Sanctuary Wood w którym są oryginalnie zachowane okopy sprzed 100 lat oraz innych okopów zrekonstruowanych tym razem. Jedynie otwarte pole pobudza wyobraźnię popartą zdjęciami z 1915 roku. Raczej przez pomyłkę trafiamy na wzgórze 60 - "Hill 60" Lepszy rydz niż nic. Krótki spacer ścieżkami wśród ciągle istniejących lejów po pociskach i dotarcie do najwyższego punktu uwieńczonego ruinami bunkra satysfakcjonuje nas w stopniu satysfakcjonującym.

 


 


Zostawiamy "Sanctuary Wood" i kierujemy się w stronę Dunkierki. I teraz chciałbym coś zaznaczyć. Otóż pokolenie Misia Uszatka nie posługuje się nawigacją typu tom tom bo i po co. Pokolenie Misia Uszatka ma wbudowaną zdolność czytania map i posługiwania się kompasem.

Gdyby jeszcze te misie mapę miały ;)

Ale kompas był ! W iPhonie :)

Trafiliśmy do Dunkierki bezbłędnie, tak jak wcześniej nadmieniłem kompletnie niezauważywszy granicy. Niestety czasu zostało jedynie na zakupy w Auchan. Parę win i na prom.

 

Po powrocie, szukając więcej materiałów na temat Wzgórza 60 natknąłerm sie na całkiem nowy film (2010r) opowiadający o australijskich żołnierzach-górnikach którzy kopiąc tunele pod TYM WŁAŚNIE wzgórzem wysadzili je w powietrze tym samym zdobywając je po 2 latach od przejęcia przez Niemców. Film obejrzałem z podwójną przyjemnością

A dzisiaj Allen, którego zmieniałem w pracy, pyta się co robiłem jak miałem wolne.

- Byłem w Belgii w takim miejscu które się nazywa "Hill 60"

i zanim zdążyłem rozwinąć temat ten skoczył jak oparzony wykrzykując "HILL" !!

 - Zapomniałem ! Dzwonił Mr Hill że wraca tydzień później !!




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330194132,trackback

komentarze (7) | dodaj komentarz

Brazilian Girls

sobota, 16 lipca 2011 13:40

 

Najwidoczniej seria gaf trwa nadal.

Po Pakistańczykach przyszła kolej na Brazylijki.


Siedze sobie spokojnie na recepcji. Łażę niefrasobliwie po internecie, Zbliża się piąta. Zaraz przyjdzie recepcjonistka a po niej kierowcy. Mam jeszcze chwilę czasu to sobię coś chilloutowego na You Tube posłucham.

I nagle drzwi skrzypią, wiatr wyje złowieszczo, deszcz wdziera się do środka a wraz z nim Sheila !! Sheila jest wyżej wspomnianą recepcjonistką. Przemiła kobieta lat 50+. Zaczynam w pośpiechu wyłączać wszystkie fejsbuki, bashe, funiaste i inne wyborcze bo przecież nie mogę dawać złego przykładu.

A Sheila się zbliża...jeszcze tylko wyłączyć pocztę....wchodzi za biurko...klik, ostatni blog zniknął i...

Jako ostatnie pojawiło się google a w pasku wyszukiwania tekst:

 

BRAZILIAN GIRLS PUSSY...

 

Chyba się zrobiłem czerwony. Nie wiem. Nerwowo, drżącą ręką wyłączyłem i to ale chyba tylko pogorszyłem sytuację.

I weź teraz wytłumacz zdziwionej Sheili, że chodziło o to:

 

 

 

Przypomina mi się stary kawał:


Do baru wpada stały klient
- Setkę poproszę!
Zdziwiony barman podaje - ten szybko wypija.
- Jeszcze jedną setkę...
Barman pyta:
- Panie Karolu, co się stało? Zawsze wpadał pan na jedno piwko, nigdy żadnej wódeczki, co jest?
- Panie szanowny, tego nie da się wytłumaczyć...
- Spróbuj pan, może się da...
Facet zaczyna opowiadać:
- Poszedłem dziś do obory, by wydoić krowę, podstawiłem wiaderko a ona mi go tylną nogą wywaliła. Zdenerwowałem się, chwyciłem za sznurek i związałem jej tylne nogi. Podstawiłem wiaderko a ona przednią nogą mi je wywaliła - związałem jej przednie nogi. Już miałem doić, a ta cholera ogonem je wywaliła. Nie miałem więcej sznurka, więc zdjąłem pasek od spodni i ogon przywiązałem jej do belki nad głową. Chcę doić, a ta zołza jakoś cyckami przewróciła mi wiaderko! Panie, nie wytrzymałem, zerwałem się, żeby ją zbić, no ale bez zdjętego wcześniej paska spadły mi spodnie - na to wszystko weszła moja żona!

Panie, tego nie da się wytłumaczyć!!!



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329997272,trackback

komentarze (9) | dodaj komentarz

czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  174 344 (wersja testowa)

I znowu mamy:

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Przybij piątkę






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

, 38 lata

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Książka skarg i zażaleń

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 11.02.2012 0:44:36
  • autor: FunnyDream
  • treść: I tu te¿...
Bartek Dalida

Utwórz swoją wizytówkę Locations of visitors to this page

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 174344
(wersja testowa)
Wpisy
  • liczba: 344
  • komentarze: 2973
Księga gości: 102
Bloog istnieje od: 2261 dni

Lubię to